Strona główna
Akcja społeczna na rzecz  Kolei Dużych Prędkości w Polsce



17 września, 12:40

Powiedzieć: BYŁEM W MADRYCIE, to znaczy tyle samo co stwierdzić – widziałem dziś Madryt przez dwie minuty!!!! Wystarczyło, żeby wyjść przed dworzec Chamartin, zrobić dwa zdjęcia i zacząć szukać wejścia do metra, wyjątkowo zakamuflowanego. Ale zjechawszy kilka pięter w dół, zobaczywszy piękną, niebieską ścianę, po której ściekała woda z gwiazdami, a może tylko same gwiazdy – nie wiem, złudzenie było przedniej marki – zaczęliśmy nawiązywać kontakt z miejscową ludzkością, w osobie pani ochroniarki:   – Która linią na dworzec Atocha? – No entiendo! – Seniora, dworzec! Ciuch-ciuch! Uuu-uuu! Barcelona! – No entiendo!   – Patrz mi na usta, seniora, dwo-rzec! A-to-cha! – Aaaa! Atocha! Atocha! Si! – Którą linią? Metro? Train? – Metro! Train! – Ale którą linią? Metro? Train? A? B? C? – Metro! Train! Si! Si!   I oczywiście miała rację, można było pojechać krótko, czyli kolejką, lub dłużej, czyli metrem. Pojechaliśmy metrem – 40 minut. Z dwóch godzin na przesiadkę zrobiła się niecała godzina. Nawet nie zobaczyliśmy miasta! Dworce w Madrycie nie są od siebie mocno oddalone i jeśli wiesz do jakiego środka transportu wejść, nie ma problemu. Ale trzeba wiedzieć…   Dworzec Atocha w Madrycie jest bardzo okazały i rozległy, w części, która najbardziej nas interesowała – wydzielonym terminalu do obsługi szybkich kolei – znów należało prześwietlić bagaże, pokazać bilet i paszport, oddać wszystkie metalowe przedmioty… Sala oczekiwań nieco mniej efektowna niż jej poprzedniczka w brukselskim Eurostarze, ale za to bardziej przystępna: można fotografować, wejściu na peron  nie towarzyszy specjalna celebra, trzeba tylko poczekać aż podstawią właściwy pociąg i zaczną wpuszczać na perony.   Hiszpański szybki pociąg AVE, którym jedziemy z Madrytu do Barcelony ma do pokonania 621 kilometrów. Wraz z przystankami zajmie nam to niespełna trzy godziny, czystej jazdy – 2h 38 min. Wyjątkowo krótko! Przed rozpoczęciem budowy linii czas jazdy wynosił sześć i pół godziny…    A koszt biletu? Nie korzystałem z promocji, więc zapłaciłem 81 euro. Niby drogo, jak na polskie odniesienia, ale jeśli porównać czas i komfort jazdy z lotem samolotu na tym zbliżonym dystansie, w Polsce, wyjdzie zdecydowanie korzystniej. Wyobraźmy sobie lot z Warszawy do Szczecina, cena biletu 647 złotych (bez promocji), czas podróży z lotniska Okęcie na lotnisko w Goleniowie – półtorej godziny. Jeśli doliczyć drogę z Goleniowa do centrum Szczecina, jeśli doliczyć przejazd z centrum Warszawy do portu lotniczego – czas jazdy będzie może porównywalny, ale i tam, i tu, żeby dotrzeć do centrum miasta muszę mieć dwie taksówki (koszt!) i samolot. Tu – tylko pociąg. A komfort jazdy ten sam.   Przyznaję wprost – to najładniejszy z dotychczasowych pociągów. Wysmakowany, miękki, pachnący elegancją – zbudowany na bazie niemieckiego ICE, jest dla mnie dużo lepszą jego wersją. No i obsługa na pokładzie: reagująca błyskawicznie na każdą zachciankę, serwująca świetne dania i… doskonale posługująca się zwrotem ochroniarki z madryckiego Chemartin – No entiendo… Nie rozumiem…   To był bardzo dobry pomysł, przejazd AVE z Madrytu do Barcelony. W każdej dobie hiszpańska kolej RENFE uruchamia 17 takich pociągów. I choć mówi się o miejscowej KDP kontrowersyjne zdania – że nakłady inwestycyjne wystarczyłyby na odbudowę całej sieci kolejowej – mogę powiedzieć, że rozumiem Hiszpanów: otworzyli swoim obywatelom całkowicie nowy świat kolejowy. Gdzieś w sieci przeczytałem takie zdanie, dotyczące ich systemu kolejowego – może nie jest potrzebna tak gęsta sieć, może nie trzeba tylu linii? – i myślę, że jest ono godne zastanowienia także w polskich warunkach. Czy musimy mieć aż 19 tysięcy kilometrów lichej, nie dającej żadnych szans rozwojowych kolei? Może wystarczy połowa z tego, może odpowiednie do skali naszej gospodarki będzie 75%?    Oni tutaj postawili na szybką kolej. Budują ją systematycznie, wykorzystując własne i unijne środki, zbliżając miasta na odległość docelową mniejszą niż 4 godziny. Świetny strategiczny pomysł: tak zbudować siatkę połączeń, by z najodleglejszych regionów kraju można było dojechać do stolicy w czasie krótszym niż 4 godziny!   Nasz pociąg przebija się przez długie tunele, wyryte w tzw. lejach krasowych – jest ich (tuneli) łącznie 16 kilometrów. W sieci znalazłem wczoraj taką opinię: Hiszpania jest pod wieloma względami porównywana z Polską, dlatego też można porównywać także kolej w tych państwach. Jednak już na wstępie widać, że Polska ma znacznie lepsze warunki do rozwoju kolei niż Hiszpania. Bardzo płaski teren kraju jest wręcz wymarzonym dla celów budowy linii dużych prędkości. Co ciekawsze Polska już dawno wybudowała linię dużej prędkości, jednak pomimo upływu 30 lat prędkości powyżej 160km/h są dla Polaków tak samo obce jak nieosiągalne wydawało się 40km/h dla pierwszych pociągów. Chyba najwyższy czas zadać również Hiszpanom odwieczne pytanie wiążące się z kolejnictwem. Czyli czy ludzie od dużych prędkości nie oszaleją i co stanie się z krową, która trafi na pociąg... Ale czy naprawdę tak ma wyglądać dyskusja o pociągach dużej prędkości? Chyba jednak lepiej słyszeć o problemach na budowie i rozwiązaniach technicznych tych problemów niż snuć puste dywagacje, czy da się jechać szybciej. Odpowiedź jest jedna – da się.   Nic dodać, nic ująć.