Strona główna
Akcja społeczna na rzecz  Kolei Dużych Prędkości w Polsce



18 października, 20:08

Dziś korespondencja od pana Kamila:   Witam, mam przyjemność studiowania w Hiszpanii, jak Pan dobrze wie, jest tu szybka kolej AVE. Pod względem inżynierskim wspaniałe rozwiązanie, nie da się ukryć. Jakie są skutki wprowadzenia szybkich kolei? Przeciętny Hiszpan wybiera autobus i „tłucze się" nim dłużej, niż (gdyby mógł) koleją o niskiej prędkości.   Powód? Cena biletów. Bilet Madryt-Barcelona to ponad 100€, co w przeliczeniu na polskie warunki i siłę nabywczą pieniądza da, moim zdaniem, wynik 150-180zł. Koszty inwestycji będą podobne jak w Hiszpanii (np. pociągi Siemensa); przykro mi to mówić, ale na technologię np. zakładów Cegielskiego nie liczyłbym w tym przypadku, choć taka inwestycja pomogłaby wznieść nasz przemysł na poziom konkurencyjny zachodnim (pod względem jakości i parametrów technicznych, a nie kosztów).   Proszę przemyśleć ilu Polaków będzie najzwyczajniej w świecie stać na takie marzenie jak szybka kolej. Moim zdaniem wystarczy doprowadzić linie kolejowe do lepszego stanu (prędkość 180 km/h dla w sumie niewielkiego kraju jest wystarczająca) oraz zadbać, by nie było odcinków jednokierunkowych (gdzie składy mijają sie na stacjach).    Miałem również przyjemność podróżowania koleją rosyjską... wszędzie trzy torowiska położone równolegle... zamiast na prędkość postawiono na drożność, moim zdaniem – równie dobre rozwiązanie.   Wracając do sprawy autobusów, którymi podróżują Hiszpanie, proszę sobie wyobrazić jak będzie wyglądał transport drogowy w Polsce, jeśli połowa klientów PKP stanie się klientami PKS (tu również daleko nam do jakości usług hiszpańskich). Mam jeszcze kilka zastrzeżeń, ale nie mam pewności czy mój głos nie zostanie zagłuszony przez euforycznych entuzjastów i czy dotrze do Pana.   Pozdrawiam i liczę na przekonanie mnie do KDP (będzie trudno!).   Panie Kamilu, dzięki za opinię, to jeden z głosów w podobnym tonie. Ponieważ wolę realizm od „euforycznego entuzjazmu” napisze Panu na czym opieram swoje przekonanie, że jednak warto. W kilku głównych punktach:   1. Siła nabywcza Polaków będzie rosła, a nie malała, zbliżając się do średniego europejskiego poziomu. W Portugalii, w Hiszpanii, choć poziom życia jest nieco wyższy niż w Polsce, także dźwigano się z biedy – na dworcu w Madrycie widziałem wystarczająco wielu chętnych do podróży AVE, by pomyśleć, że jest to jednak kolej DOSTĘPNA, choć nie mówię, że jest tania.    2. Już Portugalczycy uczą, jak budować taniej i szybciej; o Chińczykach nie wspomnę. Więc – z kosztami inwestycji też można walczyć.   3. Jeden projekt nie wyklucza drugiego: dopominając o zasadę 60:40 chcemy przekonać władzę, by zwiększyła nakłady na modernizację kolei – w tym tej kolei, którą jeździmy dzisiaj. Nie wiem, z drugiej strony patrząc, czy musimy mieć aż 19 tysięcy km sieci – może lepiej mieć mniejszą, ale sprawniejszą?   4. Mówimy zatem: KDP tak – ale nie kosztem pozostałych linii! Trzeba odbudować cały system polskich kolei, a nie rzucać się wyłącznie na świecidełka!   5. Cena biletów jest nie tylko funkcją samych kosztów funkcjonowania kolei, ale i polityki państwa: czy będzie ono dotowało linię, przewozy, pasażerów, czy też pozostawi KDP wyłącznie do komercyjnego użytku?   Nie chcę Pana przekonywać do KDP, bo każdy powinien sam wyrobić sobie zdanie w tej sprawie. Mnie ten projekt nie przeraża, dostrzegam w nim jeszcze jeden wielki walor – aktywizację gospodarki! Wcale nie można wykluczyć, że tabor powstanie wskutek kooperacji zagranicznych dostawców z polskimi, a to już byłaby nowa jakość. Wiem też, że wiele polskich firm inżynieryjnych stać na organizację budowy linii KDP, nawet, jeśli miałyby szukać specjalistów w innych krajach Europy. Ten rynek jest dzisiaj mobilny, więc o wykonawstwo się nie boję.    Pozdrawia, dziękując za list.