Strona główna
Akcja społeczna na rzecz  Kolei Dużych Prędkości w Polsce



15 września, 16:20

Jesteśmy na dworcu kolejowym St. Pancras w Londynie, na zewnątrz deszcz leje non stop, więc snujemy się po dworcowych hektarach podziwiając pietyzm z jakim odremontowano i rozbudowano starą stację. Jest piękna! Jej budowa to było wielkie brytyjskie przedsięwzięcie, a o samym dworcu mówiono, że w przyszłości będzie jednym z „głównych celów podróży” w Europie. Nie ma w tym przesady.    To nie tylko londyńska stacja końcowa linii Eurostar, ale również światowej klasy centrum handlowe z takimi atrakcjami jak najdłuższy drink bar w Europie, targowisko, gdzie codziennie można kupić świeże owoce i warzywa, oraz najlepsze restauracje i bary. Drink bar naprawdę robi wrażenie, choć skłamałbym pisząc, że jest oblegany. Co innego małe kafejki, restauracje i długi na kilkadziesiąt metrów sushi-bar, z tanimi jak barszcz makami.    Za kilka minut pociąg do Paryża, 492 kilometry, czas jazdy: dwie godziny z małym kwadransem! Poezja! A przecież wiemy, że tę trasę można pokonać jeszcze szybciej: z okazji otwarcia linii łączącej  Paryż z dworcem St. Pancras Eurostar ustanowił nowy rekord czasu jazdy, pokonując tę odległość w zaledwie 2 godziny, 3 minuty i 39 sekund. Czy można się dziwić, że coraz chętniej z Londynu do Paryża jeździ się pociągiem, a nie lata?   Całkiem niezłe są także wyniki eksploatacyjne. Już po roku kursowania brytyjskiego High Speed i nowego dworca w Londynie, Eurostar dokonał podsumowania przewozów. W roku 2008 tylko na tej trasie zanotowano rekordową ilość pasażerów – ponad  9 milionów, o 10 procent więcej niż rok wcześniej. To oczywiście przełożyło się na dochody z biletów; osiągnęły wartość 664 milionów funtów. Przewozy byłyby pewnie większe, gdyby nie pożar pociągu wahadłowego w tunelu (11 września 2008 roku), który spowodował zakłócenia w ruchu.