Strona główna
Akcja społeczna na rzecz  Kolei Dużych Prędkości w Polsce



15 września, 8:10

Ledwie musnęliśmy wieczorną Brukselę (genialne pierożki z czarnymi jak smoła truflami; niebo w ustach za bardzo przyzwoitą cenę!), a już trzeba się meldować przed kolejnym wyjazdem. Meldować w sensie dosłownym: nasza przewodniczka z Eurostara przeprowadzi nas wprawdzie przez wszystkie bariery kontrolne na brukselskim dworcu Midi, ale swoje i tak trzeba odstać. Tu w sali odpraw przeprowadza się kontrolę dokładnie taką samą, jak przed wejściem na pokład samolotu! Prześwietlają wszystkie bagaże, trzeba oddać paski do spodni, telefony komórkowe, wszystko. Po pierwszej kontroli pasażerowie przechodzą do sali odjazdów (jak sala odlotów na lotnisku…), ale na peron nie mogą wejść w każdej chwili – dopiero po wywołaniu. My, dzięki uprzejmości Eurostara i wielkiej pomocy Tomka Lachowicza, przedstawiciela PKP w Brukseli, możemy więcej – pozwalają nam wejść na peron, robić zdjęcia, filmować wszystko poza kabiną maszynisty.   Pociąg Eurostara robi wielkie wrażenie: jest długi na 400 metrów i… ma przerażająco brudny dziób, a zwłaszcza przednią szybę maszynisty. Nasza przewodniczka wyjaśnia: skład kursuje właściwie non stop, od zewnątrz pucowany jest tylko nocą, a ten, przed którym stoimy zdążył już pokonać pierwszą, nocną trasę.  Przed każdym wagonem stoi wielka plansza z jego numerem oraz stewardessa kierująca ruchem podróżnych. Tuż przy wejściu stojaki z codzienną prasą. Każdy wagon ma swoja obsługę naziemną i pokładową, wszędzie kręcą się ubrani w czerwone stroje ochroniarze. Są kamery, dyskretni obserwatorzy, a maszynista wyskakuje z kabiny na sam widok naszych kamer i macha nam dłońmi przed obiektywem: zakazane, zakazane! Po chwili wszystko się wyjaśnia, możemy filmować. Te środki bezpieczeństwa są jednak naturalne i zrozumiałe, pociąg będzie wszak jechał pod kanałem La Manche, szczególnie chronionym. Wewnątrz – przyjemne zaskoczenie. Kolorystyka, czystość, serwis pokładowy… A po chwili przekonuje nas do Eurostara tempo jazdy: zabójcze. To właśnie takim pociągiem firma Eurostar  w sierpniu 2009 roku przewiozła 100-milionowego pasażera. David Kemp ma 35 lat, jego żona jest Francuzką, mają dwuletnią córkę. W prezencie od linii David otrzymał prawo do rocznego, bezpłatnego podróżowania Eurostarem.  Taki pociąg, jak mówi nam przedstawicielka firmy, kosztuje co najmniej 30 milionów euro. Ten, którym pojedziemy ma…15 lat. Mówię do kamery: daj Boże polskim pociągom taki standard po piętnastu latach użytkowania! Żeby go wyhamować do zera z prędkości 300 km/h potrzebna jest cała minuta, a droga hamowania wynosi ponad 3 kilometry. Skład ma masę 750 ton. Kolos.   Jedziemy z Brukseli do Londynu, 374 kilometry pokonamy w czasie niespełna dwóch godzin. Są takie odcinki, na których w dużej odległości od linii kolejowej widać jadące samochody – miażdżymy je prędkością jazdy.   W wagonach pomiędzy fotelami miejsca jest tyle, co w autobusie, ale dzięki ich świetnej konstrukcji i możliwości odchylenia oparć, siedzi się naprawdę komfortowo. Nasz pociąg zabiera ponad 760 pasażerów, w drugiej klasie niemal wszystkie miejsca są zajęte, w pierwszej wolnych foteli nie brakuje. Dostajemy obfite śniadanie i chwilę potem jesteśmy już pod dnem kanału La Manche. Nie wiem jak to robią, ale przy tej prędkości i podczas jazdy w tunelu ciśnienie nie ulega większym zmianom, przynajmniej – nie są one mocno odczuwalne w uszach. Jedziemy dość szybko, choć inaczej niż w pociągach ICE, nie ma monitorów wyświetlających prędkość jazdy.   Stacja docelowa – Londyn St. Pancras International. Powinniśmy znaleźć chwilę, by pojechać do Brighton, choć w kraju znajomi kolejarze zachęcali nas do przejazdu lokalnymi kolejami, by zobaczyć prawdziwą brytyjską, porcelanową zastawę stołową na pokładzie i klasę obsługi… Nie mamy na to żadnych szans, za mało czasu.