Strona główna
Akcja społeczna na rzecz  Kolei Dużych Prędkości w Polsce



14 września, 13:35

Berlin Ostb., już w pociągu do Kolonii. Nasz BWE nie miał nawet pół minuty spóźnienia, ICE spóźnił się na starcie o 6 minut – czekaliśmy na podróżnych z innych pociągów. Na peronach Ostbahnhof wielkich tłumów nie było, dopiero na berlińskim dworcu głównym (z wielką reklamą… Solidarności 20 lat później!) pojawiły się duże grupy pasażerów. Co nas ujęło, poza porządkiem, to doskonały system tablic i monitorów informacyjnych oraz świetne nagłośnienie w każdym punkcie peronów. Podoba mi się to, że oni tłumaczą pasażerom dlaczego ich pociąg będzie miał spóźnienie – bo oczekujemy na podróżnych stąd i stąd. To rozbraja moją agresję, nawet wówczas, gdy pociąg jest spóźniony raptem 6 minut.   W samych wagonach ICE – po niemiecku. Wygoda, cisza, dobra informacja na monitorach i… nieczynne ekrany telewizorów w oparciach foteli w pierwszej klasie. Myślałem, że pokażą filmy! Uderzająca jest natomiast dbałość o pasażera: czuję się w ICE najważniejszy, widać, że starają się o moje względy, bez przerwy dopytując czy czegoś mi nie potrzeba, oferując kawę lub herbatę, przynosząc przekąski do stolika (dwukrotny serwis darmowych poczęstunków w drodze z Berlina do Kolonii!) i zapraszając do baru.  Załoga pokładowa nie ma sztywno podzielonych ról. Ta sama kobieta sprawdzała mi bilet, podawała prasę i przekąski, choć chwilę po niej przeszła przez wagon obsługa kelnerska; w Polsce jest sztywny podział na drużynę PKP i drużynę Warsu, tutaj tego nie odczuwam, wszyscy są jednym zespołem.   Jakość jazdy? Doskonała. Komfort, czystość i choć wagony liczą kilkanaście lat – nie widać stopnia ich zużycia. Może to kwestia doboru materiałów (nie stać nas na prowizorki…), może kultury technicznej w procesie utrzymania wagonów, może kultury klientów? Nieistotne, ważne, że czuję się tutaj w centrum zainteresowania. Ergonomia foteli, wydzielone strefy ciszy, przedział dla rodziny z dzieckiem, z przyrządami do zabaw i ćwiczeń… niby nic, a jednak miło to oglądać i używać.   Kręcimy film, chodząc po całym pociągu. Do kabiny maszynisty nie można wejść, a szkoda, bo przecież jedziemy 250 km/h… Pijemy piwo: na przekór polskim przepisom, które w kraju czynią z nas, obywateli, alkoholików i zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu. A tu – po prostu pijemy piwo, nikogo to nie razi, nikt nas nie ściga, żadna organizacja do walki z alkoholizmem nie bierze nas (i kolei niemieckich) na celownik.Dlaczego w Polsce mam się czuć obywatelem Europy drugiej kategorii? Nigdy tego nie zrozumiem. Ale kto rozumie polityków? A to oni decydują.