Strona główna
Akcja społeczna na rzecz  Kolei Dużych Prędkości w Polsce



14 września, 18:44

Już w Kolonii, właśnie wsiedliśmy do Thalysa. Myślałem, że słowo thalys coś znaczy, a ono znaczy tyle co nic – miało być ładne, proste i łatwe do odczytania w każdym języku krajów, do którego pociągi Thalys dojeżdżają: Niemiec, Francji, Belgii i Holandii.   Pierwsze wrażenie? Ogromna cisza! I plusz – dosłownie na każdym kroku czuje się wyjątkową miękkość. Pewnie nie będzie jej widać na zdjęciach i filmach, ale pod tym względem Thalys naprawdę imponuje. Ogromne połacie ścian wyłożone miękką, pluszową tkaniną, wyciszone podłogi, bardzo miękkie fotele… to robi wrażenie. Jest już ciemno, więc można odnieść wrażenie, że ten wagon dostosowany jest do spania. Cicho (z zewnątrz nawet przy dużej prędkości dochodzi mało dźwięków), miękko, dobrze dobrane kolory.  I hot spot! Trzeba się zarejestrować na stronie internetowej Thalysa, co daje firmie pewną przewagę marketingową, bo pokazuje internautom całość swojej oferty, ale potem jest tylko dobrze. Można serfować do oporu, więc rozsyłam pierwsze maile z pozdrowieniami.     Jedziemy pociągiem w relacji Kolonia-Bruksela-Paryż, naszym celem jest dzisiaj stolica Belgii. Na tej trasie pociągi kursują co pół godziny, do Brukseli nie ma tłoku, później – trudno o miejsca. Odległość do Brukseli: 227 kilometrów, czas jazdy: 1 godzina i 22 minuty, z kilkoma postojami na trasie. Thalys International jest spółką utworzoną przez koleje francuskie SNCF (70% udziałów) oraz belgijskie SNCB/NMBS (30% udziałów). Przewozy są realizowane przy użyciu pociągów TGV należących do tych przewoźników oraz do kolei holenderskich i niemieckich.    W podróży otrzymujemy ciepły posiłek (śniadanie, lunch lub kolację – w zależności od pory jazdy), do posiłku kelner serwuje wino, wszystko doniesione do stolika i złożone z szerokim uśmiechem. Znowu: pasażer Thalysa jest najważniejszy! Nic dziwnego, że na trasie z Brukseli do Paryża przewoźnicy kolejowi praktycznie wyparli transport lotniczy. Czas jazdy więcej niż konkurencyjny, pociągi wjeżdżają bezpośrednio do centrów miast, pasażerowie otrzymują wiele ofert promocyjnych, w tym bilet-kartę chipową. Podczas zamawiania biletu pasażer może poprosić o otrzymanie osobistej karty chipowej, która umożliwia konduktorowi jego identyfikację i sprawdzenie ważności biletu. Thalys oferuje ten system swoim pasażerom od 2004 roku, na starcie ułatwiał on jedynie podróże we Francji i Belgii. Mimo ograniczonego zakresu zainteresowanie tą usługą było tak duże, że Thalys zdecydował się wprowadzić kartę na wszystkie połączenia.    Karta daje pasażerowi więcej wolności dzięki uniknięciu kolejek przed kasą, możliwości doręczenia biletów pocztą czy też możliwości wydrukowania biletu na własnym komputerze. Dodatkową zaletą jest także znaczne ułatwienie rezygnacji z biletu. Dotychczas wymagane było stawienia się w kasie lub centrum podróżnego na dworcu, teraz można odwołać swój wyjazd do 10 minut przed wejściem na pokład pociągu jedynie na podstawie telefonu do centrum telefonicznego Thalys. Są i inne zalety: przypomnienie o rezerwacji miejsca za pomocą SMS na godzinę przed odjazdem, przekazywanie informacji o wszelkich awariach, wglądu do swoich rezerwacji na stronie internetowej przewoźnika. Wielofunkcyjny, klarowny, nowoczesny system zrobiony z myślą o wygodzie pasażera.   Jest wieczór, tuż po godzinie 21 meldujemy się w Brukseli. Na dworcu szok: w centrum dużej hali stoi fortepian, w ciągu dnia młodzi muzycy grają na nim dla pasażerów… Pamiętam nasz pomysł sprzed kilku lat: dokładnie taki sam – ustawić fortepian na Dworcu Centralnym, dać ludziom odrobinę przyjemności… I pamiętam, jak potraktowali nas ówcześni administratorzy dworca: pokręciło wam się w głowach? W Brukseli najwyraźniej się pokręciło, fortepian stoi i czeka… A na nas o poranku oczekiwać będzie Eurostar i podróż do Londynu.